YouTube gwoździem do trumny stacji muzycznych

YouTube gwoździem do trumny stacji muzycznych


XXI wiek przyniósł nam koniec znanych stacji muzycznych jak MTV czy VIVA, które kiedyś skupiały przed telewizorem rzesze widzów, a dzisiaj próbują ratować resztki dawnej widowni kontrowersyjnymi programami spod znaku reality-show. O tym jak ważny jest content programu i dlaczego nie warto naprawiać tego, co nie jest zepsute, przekonali się na własnej skórze obaj niegdysiejsi giganci rynku, kiedy ich dawna publika przeniosła się do internetu, a konkretniej mówiąc – na YouTube’a.

Dzisiaj, prawie dekadę po starcie tej popularnej platformy, YouTube jest jedną z największych i najpopularniejszych stron w internecie, którą każdego miesiąca odwiedza ponad miliard użytkowników i liczba ta stale rośnie. Również w Polsce, z serwisu korzysta ponad 40% wszystkich mieszkańców kraju. Czym tak ujął internautów?

Przede wszystkim, dał im to, czego wielkie stacje muzyczne nie potrafiły nigdy zapewnić – możliwość wyboru contentu, obejrzenie ulubionego video tu i teraz, bez konieczności zabawy pilotem i latania między kanałami w poszukiwaniu pożądanego teledysku. YouTube wykorzystał powstałą lukę na rynku z nawiązką, ponieważ nie dość, że odebrał prawie całą publikę dotychczasowym potentatom w muzycznym show biznesie, to jeszcze umiejętnie przyciągnął do siebie dwie grupy społeczne, które wydawać by się mogło, będą stały pomiędzy sobą zawsze w opozycji – mam tu na myśli słuchaczy i artystów. Ci pierwsi skorzystali na tym najbardziej, natomiast krzywdy drugich zostały im wynagrodzone poprzez stworzenie darmowej platformy do interakcji z odbiorcą i dodatkowego źródła dochodu dla własnej twórczości.

Dzisiaj w muzyce, to social media a nie telewizja dyktują warunki gry – a na tym polu YouTube, obok Facebooka, jest najsilniejszym graczem na rynku. Na powstałej sytuacji skorzystał przede wszystkim polski hip-hop, od lat nieobecny w mediach głównego nurtu i nadal traktowany u nas w kraju nieco po macoszemu z uwagi na wiecznie żywe stereotypy. Dynamiczny rozwój tej muzyki w ostatniej dekadzie, przyczynił się do tego, że dzisiaj jest to najpopularniejszy, obok disco-polo, gatunek muzyki nad Wisłą i w pełni korzysta z dobrodziejstw jakie oferuje YouTube. Artyści nie muszą się już prosić dyrektorów muzycznych, aby ci zechcieli puścić ich muzykę na antenie swojej stacji – dziś premiery najważniejszych singli, płyt i teledysków odbywają się na YouTubie, a co najważniejsze, ich popularność można dokładnie zmierzyć poprzez rozbudowaną analitykę, jaką posiada każdy kanał. Fani muzyków mogą zaś wyrażać swoje opinie na temat ich twórczości, a ci z kolei budować swoją bazę potencjalnych nabywców, dzięki subskrypcji każdego kanału.

Jak mówią najnowsze dane, ponad 25% wszystkich kanałów na YouTubie stanowią te o charakterze muzycznym, tworząc tym samym najliczniejszą grupę tematyczną wśród wszystkich. Jeśli ograniczyć to tylko do hip-hopu, to ten nurt radzi sobie praktycznie najlepiej ze wszystkich, a jego polska odmiana posiada czwartą, po amerykańskiej, francuskiej i niemieckiej, najliczniejszą grupę odbiorców. Zresztą wystarczy spojrzeć na nasze rodzime podwórko, by zobaczyć, że tzw. „miejska muzyka” deklasuje u nas w kraju wszystkie inne gatunki, a kanały niezależnych wydawnictw jak Prosto, Step Records, DillTV czy kanał rapera Don Guralesko, cieszą się największą popularnością wśród polskich internautów. Blado przy tym wypadają obecne w mediach głównego nurtu gwiazdy, które – podobnie jak wielkie wytwórnie muzyczne, przespały moment dojścia do głosu internetu i teraz ciężko im będzie odrobić zaległości i zabrać kawałek tego tortu dla siebie.

Pomimo dynamicznego rozwoju, YouTube jest jednak wciąż wielką, niezagospodarowaną powierzchnią reklamową, z której pomału zaczynają korzystać mali i duzi gracze rynku muzycznego. Majorsi mają póki co mainstreamowe media, w których są od lat obecni i na pozór wydaje im się, że póki pokazuje ich telewizja, póty internet jest im zbędny. „Świeżaki” natomiast, wychowani w epoce techniki XXI wieku, bardziej zdają sobie sprawę z tego, że YouTube jest narzędziem przyszłości, który z jednej strony będzie nadal gwarantował im artystyczną niezależność i brak potrzeby naginania własnej twórczości, aby wstrzelić się w politykę danego radia czy telewizji – z drugiej zaś pozostanie najlepszym, obok Facebooka, sposobem na bezpośrednią interakcję ze słuchaczem i zaskarbienie sobie jego życzliwości przez tę jakże prostą formę komunikacji.

Jedno jest pewne – układ sił na rynku muzycznym zmienił się diametralnie i nic nie zdoła przywrócić poprzedniego status quo. Dziś, to słuchacz dyktuje warunki branży, tworząc każdego dnia swoją małą listę MTV we własnym komputerze, czym wymusza na twórcach dostosowanie tworzonego contentu do swoich potrzeb, a nie jak to było kiedyś – na odwrót. Times have changed.

YouTube gwoździem do trumny stacji muzycznych
Ocena

+ Nie ma komentarzy

Dodaj własny

Administratorem Państwa danych osobowych jest Widzialni.pl sp. z o.o. sp. k.
Pełna treść Polityki Prywatności